Ciężko mi stwierdzić kiedy po raz pierwszy zacząłem czuć, że za dużo palę. Prawdopodobnie było to połączone z moimi pierwszymi problemami żołądkowymi, zatem mówimy tu o okresie, w którym miałem 22-23 lata. Mieszkałem wtedy w Krakowie i poza ogarnianiem zioła dla samego siebie, ogarniałem go także dla znajomych – dzięki temu miałem właściwie nieprzerwaną dostępność i mogłem jarać codziennie.

Zatem moje pierwsze myśli o rzuceniu palenia wcale nie wynikały z faktu, że czułem się zmęczony codziennym używaniem. Uwielbiałem to, nie wyobrażałem sobie, że mogę wrócić z pracy i nie zapalić jointa, albo że uda mi się zasnąć bez marihuany. Moje pierwsze objawy były czysto fizyczne – wolałem palić niż zjeść śniadanie, a w konsekwencji doprowadziło mnie to do problemów żołądkowych.

Dziś wiem, że mogły być to początki tzw. syndromu CHS, ale wtedy wierzyłem jeszcze, że marihuana palona codziennie w jointach z tekturowym filtrem wymieszana pół na pół z tytoniem nie ma przecież żadnego negatywnego wpływu na zdrowie…

Kiedy marihuana staje się problemem?

Marihuanę często traktujemy, jako nieszkodliwą używkę, która umila nam wieczory, filmy, seks, spotkania z przyjaciółmi czy po prostu pozwala nam się odprężyć po ciężkim dniu. Częstym argumentem na rzecz palenia marihuany jest porównanie jej szkodliwości z alkoholem. W ujęciu globalnym jest to oczywiście racja – marihuana obecnie stwarza dużo mniejsze problemy społeczne niż alkohol.

Mała prywata – zapraszam na moje świeżo utworzone konto na Instagramie, gdzie będę starał się dodawać krótsze, ciekawe treści dotyczące zdrowia i palenia 🙂

W ujęciu jednostkowym bywa różnie. Ideą tego bloga nie jest zbawianie świata, bo wiem, że to mi się nie uda – bazuję tu jedynie na swoich doświadczeniach, zatem mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie, że mógłbym się uzależnić od alkoholu. W moim życiu był okres, w którym używałem go problemowo (kto nigdy nie był na studiach niech pierwszy rzuci kamień) natomiast gdybym miał wybór pomiędzy kuflem piwa a jointem – zawsze wybrałbym jointa. Znam wiele osób podobnych do mnie, ponieważ spotykałem się z nimi codziennie. W moim kręgu znajomych nie było nikogo, kto zostawiałby sobie ostatnie 100ml piwa czy wódki, żeby po kryjomu wypić ją w domu. Ale pół gieta skitrane na wieczór miał niemal każdy.

Zatem jaki jest właściwie potencjał uzależniający marihuany? Pozwolę sobie zacytować tu pracę Anny Klimkiewicz i Agaty Jasińskiej z Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego pt.: „Zdrowotne następstwa rekreacyjnego używania kannabinoidów„:

Palenie marihuany może prowadzić do rozwoju problemowego używania, zwanego zaburzeniem używania substancji, który w niektórych przypadkach może przybrać postać uzależnienia. Badania wskazują, że u nawet 30% użytkowników obserwuje się pewien stopień problemowego używania marihuany. Osoby, które zaczynają palić konopie przed 18. rokiem życia, rozwijają zaburzenia związane z używaniem marihuany od 4 do 7 razy częściej niż te, które sięgnęły po konopie w okresie dorosłości.

Co ciekawe – trudno oszacować ilu Polaków może mieścić się w spektrum uzależnienia od marihuany, ponieważ nikt właściwie nie prowadzi takich badań. Ty natomiast możesz zweryfikować czy jesteś już w spektrum uzależnienia od marihuany wypełniając test CUDIT, który przetłumaczyłem z języka angielskiego i zaprogramowałem, żeby łatwo można było go wypełnić.

Negatywne skutki długoterminowego używania marihuany

Ważne! Piszę tu wyłącznie o problemach związanych z paleniem czystej marihuany – jeżeli dodatkowo mieszasz ją z tytoniem, dokładasz sobie do pieca kolejne potencjalne kłopoty.

Każdy regularny palacz poczuł na własnej skórze przynajmniej kilka negatywnych skutków palenia marihuany, takich jak pogorszona pamięć, mgła mózgowa, obniżenie funkcji poznawczych, jointowy kac, zwiększenie wagi związane z gastrofazą czy zespół amotywacyjny. Co ciekawe marihuana wpływa także negatywnie na aspekty, które teoretycznie chcemy nią poprawić, jak choćby sen – długotrwałe palenie marihuany ułatwia zasypianie, ale obniża długość fazy REM czyli tzw. snu głębokiego – zasypiasz szybciej, śpisz gorzej. A co na ten temat mówią badania?

Problemy psychiczne i neurologiczne

  • Zwiększone ryzyko rozwoju zaburzeń psychicznych, takich jak schizofrenia, depresja, lęk społeczny i psychoza (zwłaszcza u osób zaczynających regularne palenie marihuany w młodym wieku).
  • Trwałe zaburzenia poznawcze, w tym problemy z pamięcią (zwłaszcza roboczą i krótkoterminową) i koncentracją
  • Zwiększone problemy z uczeniem się, rozwinięcie zespołu amotywacyjnego oraz tzw. brainfog.
  • Zmiany strukturalne i funkcjonalne w mózgu, takie jak zmniejszona objętość szarej masy w korze oczodołowo-czołowej, osłabiona łączność neuronalna oraz upośledzona plastyczność synaptyczna.

Można powiedzieć, że marihuana sprawia, że posiadając Lamborghini w garażu (nasz mózg) wolimy na nie patrzeć niż nim jeździć.

Problemy oddechowe i związane z układem oddechowym

  • Przewlekłe zapalenie oskrzeli, kaszel, nadmierna produkcja flegmy, świszczący oddech oraz zwiększone ryzyko infekcji płuc.
  • Uszkodzenie płuc, bliznowacenie małych naczyń krwionośnych oraz potencjalne ryzyko rozwoju raka płuc, głowy, szyi lub pęcherza moczowego (z powodu obecności karcenogenów w dymie podobnych do tych w tytoniu).

Problemy sercowo-naczyniowe

  • Zwiększone ryzyko udaru mózgu, zawału serca, arytmii (np. migotanie przedsionków) oraz innych zdarzeń sercowo-naczyniowych, zwłaszcza u osób z istniejącymi schorzeniami.
  • Obniżona tolerancja wysiłku fizycznego, zwiększone obciążenie serca oraz zaburzenia ciśnienia krwi.

Uzależnienie i problemy społeczne

  • Rozwój uzależnienia fizycznego i psychicznego z objawami abstynencyjnymi po zaprzestaniu użycia.
  • Większe ryzyko sięgania po alkohol i inne substancje psychoaktywne
  • Negatywne skutki społeczne, takie jak problemy w relacjach, spadek samodzielności i opóźnione dojrzewanie, gorsze wyniki edukacyjne, niższe osiągnięcia zawodowe oraz zwiększone ryzyko porzucenia szkoły lub studiów.

Podsumowując – regularne palenie marihuany nie jest raczej motorem napędowym twojego rozwoju. Oczywiście nikt nie zmusza Cię do tego, żeby się rozwijać, osiągać wyznaczone cele czy podnosić swój poziom życia. Jeśli palisz i jesteś z tym szczęśliwy – Twoja sprawa. Natomiast jeżeli marihuana stała się dla Ciebie kamieniem w bucie to być może czas coś z tym zrobić?

Jak rozpoznać, czy czas na zmiany?

Uważam, że to Ty najlepiej wiesz czy przyszedł czas na ograniczenie lub rzucenie palenia. Z doświadczenia wiem, że dojrzewanie do tej decyzji jest procesem. Mi również ciężko jest znaleźć jeden konkretny moment, w którym podjąłem tą decyzję, o czym pisałem zarówno na początku tego wpisu, jak i w moim pierwszym wpisie o rzuceniu marihuany po 15 latach używania.

Jeżeli chcesz podejść do tematu w sposób naukowy to polecam przeprowadzenie na sobie testu CUDIT, który spolszczyłem i zaprogramowałem tutaj. Test CUDIT (Cannabis Use Disorders Identification Test) to narzędzie przesiewowe stworzone w celu oceny ryzyka problematycznego używania konopi. Składa się z serii pytań dotyczących częstotliwości, ilości i konsekwencji stosowania marihuany lub innych produktów konopnych. Wypełniając go będziesz w stanie określić czy znajdujesz się już w spektrum uzależnienia.

Na swoim przykładzie dodam tylko, że czas na zmiany przychodzi wtedy, gdy dana substancja zaczyna przynosić więcej złego niż dobrego. Jeżeli czujesz, że codzienny luz po zapaleniu zamienił się w gonitwę myśli i nieogar, a przyjemna kiedyś gastrofaza kończy się tyciem i problemami żołądkowymi, a zamiast śmiać się przy blancie z kolegami leżysz sam na kanapie oglądając kolejny odcinek serialu… Sam wiesz co chcę powiedzieć 😉

Korzyści z ograniczenia lub rzucenia marihuany

Okej, powiem Ci jak to wygląda u mnie po blisko 3 miesiącach całkowitej abstynencji od palenia:

  1. Jestem dużo bardziej efektywny – po prostu robię rzeczy zamiast prokastynować. Wciąż zdarzają mi się dni, w których po prostu nie mam na nic siły, ale nawet wtedy robię więcej niż będąc daily palaczem.
  2. W moim mieszkaniu panuje (względny) porządek – nigdy nie byłem typem czyścioszka, a posiadając psa przyzwyczaiłem się już do życia w sierści i kłaczkach. Niestety paląc przybierało to często postać, którą nasi rodzice komentowali słowami „jeszcze nasrać na środek„. Obecnie budzę się w czystym mieszkaniu i zaczynam lubić ten stan.
  3. Moja pamięć pracuje dużo lepiej – jedna kwestia to fakt zapamiętywania rzeczy, z którą miałem problem, natomiast zauważyłem, że w losowych momentach przypominają mi się rzeczy, o których kompletnie zapomniałem – sytuacje, ludzie, wydarzenia, w których brałem udział, a które zostały wcześniej zasłonięte dużą dawką dymu.
  4. Zaczynam lepiej spać – pierwsze tygodnie po rzuceniu palenia były tragiczne pod tym względem, natomiast im dalej w las tym sen się poprawia. Marihuana deprawuje fazę REM, która powoli wraca do siebie. Wciąż miewam szalone sny, natomiast ich również jest coraz mniej. Poprawa snu to jedno, ale druga ważna rzecz to pora wstawania, która przesunęła się o 1.5h! Mam dzięki temu więcej czasu.
  5. Jedzenie smakuje dużo bardziej – uwielbiałem obżerać się podczas palenia, więc była to dla mnie jedna z największych trudności do przezwyciężenia po rzuceniu. Jakie było moje zdziwienie, gdy po 2-3 tygodniach okazało się, że wszystko co jem smakuje lepiej!
  6. Zacząłem notować wydatki – lubię mieć finanse pod kontrolą, ale paląc nie potrafiłem systematycznie liczyć i notować na co idą moje pieniądze. Teraz się to zmieniło
  7. Mogę myśleć i planować duże rzeczy – kiedy paliłem wyprawa do sklepu wydawała się wielkim przeżyciem, do którego czasami trzeba było się zmusić. Obecnie jestem w zupełnie innym miejscu – zaplanowałem i zarezerwowałem wycieczkę do Brazylii, odkładam pieniądze na mieszkanie, myślę często o tym co zmienię w swoim życiu za jakiś czas.
  8. Buduję relacje z innymi ludźmi – do tej pory otaczałem się ludźmi, z którymi wspólny język mieliśmy tylko dlatego, że każdy z nas był uzależniony od marihuany. Obecnie buduję relacje z ludźmi, którzy dzielą ze mną zajawki – biznesowe, jujitsowe i inne. Nie odciąłem się od wszystkich palących (choć od niektórych musiałem, bo okazało się, że nic właściwie nie wnoszą do mojego życia poza kolejnym gramem) ale szukam z nimi połączenia w innym miejscu niż na dnie bonga.
  9. Mam więcej pieniędzy – po 3 miesiącach oszczędziłem blisko 12.000 złotych

Tego typu plusów jest zdecydowanie więcej, ale myślę, że napiszę o nich osobny wpis. Rzucenie marihuany pozwala mi rozwijać się właściwie na każdym polu – mając 30 lat na karku to odpowiedni czas, żeby zacząć z tego korzystać.

Decyzja o zmianie sposobu używania marihuany to inwestycja w siebie

Nie będę Cię przekonywać na siłę, że marihuana to zło ostateczne i powinieneś z niej zrezygnować. Wiem z własnego doświadczenia jak wiele przyjemnych chwil wniosła ona do mojego życia, jednak na koniec dnia bilans był ujemny.

Osobiście jest mi o wiele łatwiej całkowicie zrezygnować z palenia marihuany niż próbować ją ograniczać – do tej pory każda taka próba okazywała się nieskuteczna, a ja nie mam już ochoty próbować kolejnych.

Najlepszym podsumowaniem tego wpisu będzie fakt, że naprawdę nie widzę żadnych długoterminowych minusów rzucenia marihuany.

Dodaj komentarz