Po prawie 15 latach regularnego palenia tytuł tego wpisu brzmi jak nieprawdopodobna historia, a jednak – udało się. Osiągnąłem trzeci ważny kamień milowy – było 7, 30, jest 60 dni bez marihuany.

2 miesiące bez palenia to była jazda bez trzymanki. Serio – jeżeli pierwszy miesiąc jest ciężki ze względu na aspekty fizyczne, to co następuje po nim ma już głównie wymiar psychologiczny i wcale nie jest łatwiejsze, jest po prostu inne.

Pierwszy miesiąc – fizyczne objawy odstawienia

Gdy zdecydowałem się na dobre przestać palić miałem już wcześniejsze doświadczenia z kilkutygodniowymi okresami abstynencji. Wiedziałem zatem co mnie czeka:

  • problemy ze snem, a później szalone sny,
  • straszliwe pocenie się,
  • problemy z apetytem,
  • rewolucje żołądkowo-jelitowe,
  • dekoncentracja,
  • drażliwość,
  • popęd do innych używek (np. alkoholu),

Ten okres był dla mnie jednak nieco inny, ponieważ po diagnozie ADHD jestem na mieszance Zoloftu i Bupropionu w najmniejszych dawkach terapeutycznych. Pomogło mi to przejść przez pierwszy miesiąc nieco spokojniej.

Dla mnie ten pierwszy miesiąc jest łatwiejszy niż kolejne, ponieważ z jednej strony miałem pełno objaw fizycznych, ale z drugiej strony właściwie z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, widzisz poprawę. Pierwsza przespana noc, pierwsza zdrowa kupa, pierwszy zjedzony pełnowartościowy posiłek – to po prostu dodaje motywacji.

To co mi pomogło to regularny sport, czytanie i oglądanie seriali, pisanie dziennika, czytanie tego kanału na Reddicie, sauna, sprzątanie, dbanie o swoje ciało, zmuszanie się czasami do kontaktów z innymi ludźmi czy trzymania w miarę zdrowej diety. Jest to trudne, ale przy odrobinie motywacji naprawdę można to przetrwać.

Dodatkową dawkę motywacji daje śledzenie oszczędzonych pieniędzy. Poniżej zrzut ekranu z darmowej apki Quitzilla dostępnej w Google Play:

Za oszczędzone pieniądze zarezerwowałem wycieczkę życia i w listopadzie lecę do Brazylii!!!

I tu jedna moja polecajka – lepiej przetrwać dzień czy tydzień w złym humorze niż zacząć regulować sobie ten humor piciem alkoholu. Serio, jeżeli wieczorem czujesz się źle i zdecydujesz się poprawić sobie humor czteropakiem czy butelką wina – rano będzie gorzej.

Moim zdaniem najważniejsze to przetrzymać okres od 1 do ok. 10-14 dnia, gdy najłatwiej jest wrócić do palenia. Później jednak zaczynają się…

Dni 30-60 i towarzysząca im anhedonia

Tak chyba najładniej mogę określić to, co dzieje się pomiędzy dniami 30-60. Objawy fizyczne mijają, a zamiast nich pojawia się coraz mniej widzialny progres, a nawet okresowy regres w niektórych aspektach. Zdarzają się źle przespane noce, brak motywacji do działania czy gorszy nastrój (nawet pisząc ten tekst w środę o 13 czuję się po prostu średnio, ponieważ wczorajszą miesięcznicę uczciłem wielką paczką czipsów oraz coca-colą, które pochłonąłem po treningu o 22 haha).

To właśnie teraz uzmysławiasz sobie, że ta wymarzona trzeźwość to nie jest różowa łączka, po której biegają jednorożce, a prawdziwe życie pełne wzlotów i upadków. My jaracze mieliśmy do tej pory same wzloty, a nawet jeżeli zdarzał się jakiś upadek to można go było przepalić i znowu być na haju. Teraz pozostaliśmy bez naszego systemu zabezpieczeń jednocześnie wystawiając światu nasze miękkie podbrzusze, a wierz mi – świat chętnie przetestuje jego odporność na ciosy.

W 30-60 dni będziesz się czuł, jak samochód, który ugrzązł w błocie na środku bezkresnej doliny.

Na tym etapie dużo dało mi wracanie do swoich przemyśleń, które codziennie staram się zapisywać w dzienniku. Kiedy pojawiają się myśli o tym, że w sumie ta trzeźwość nie jest taka fajna i przecież leżenie na kanapie i jaranie jointów było zajebiste – sięgam sobie do notatek, które sporządzałem w pierwszych dniach odstawienia.

Też chcesz zawinąć stąd z piskiem to buksuj

Reno „Gonię Sny”

Czytanie o tym zagubionym, uzależnionym człowieku, który nie wie czego chce, nie wie dokąd idzie, tylko siedzi z kubkiem kawy i opisuje swoje emocje w zeszycie jest dla mnie jak spoglądanie w życie kogoś zupełnie innego.

Bo po 2 miesiącach od ostatniego jointa jestem już innym gościem. I zrobię wszystko, żeby za miesiąc powiedzieć to znowu – trzymajcie się 🙂

Dodaj komentarz